BLOG / ZAPIS Z KANAŁU
Są takie dni, kiedy pole robi się odczuwalnie ciężkie. Nie zawsze chodzi o jakieś wielkie wydarzenie. Czasem wystarczy kilka godzin bliżej nieokreślonego napięcia w przestrzeni i na mój adres zaczyna przychodzić dużo wiadomości od Was. To często są pytania, które nie wymagają odpowiedzi sformułowanej w zdania. Są również długie opisy sytuacji. Piszecie, bo coś w Was pęka i szukacie punktu zaczepienia czując, że sami nie dacie sobie rady. Rozumiem tę potrzebę kontaktu. Naprawdę.
W wielu wiadomościach jest dużo bólu, zmęczenia, zapętlenia, trudnych relacji, historii rodzinnych, spraw finansowych, szczegółowych opisów ataków, snów, lęku, nadziei i cichego wołania, żeby ktoś spojrzał głębiej. Wielu z Was pisze, że tylko do mnie może zwrócić się z tymi tematami.
I właśnie dlatego muszę to napisać jasno. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie Wasze maile. Każda taka odpowiedź wymagałaby ode mnie wejścia w pole konkretnego człowieka. W jego historię, zapisy i miejsca utraty siły. Waszych historii nie da się potraktować jak zwykłej korespondencji, bo najczęściej opisujecie to, co nosiliście w sobie przez wiele lat. Nie mogę też na te wiadomości odpowiedzieć krótko jednym zdaniem, tylko po to, żeby coś odpisać. Taka odpowiedź byłaby pusta. A ja nie chcę pisać pustych słów.
Gdybym miał odpowiadać na każdą wiadomość tak, jak wymaga tego pole konkretnego człowieka, większość mojego czasu musiałbym poświęcić na wglądy i na odpisywanie na wiadomości. Wtedy przestałbym tworzyć teksty, nagrania, ebooki i materiały, które mogą dotrzeć do wielu osób naraz.
W ten czas wlicza się też praca nad analizami, które wymagają ode mnie maksymalnego skupienia. Nie mogę ich wykonywać bez należytej koncentracji i wyciszenia, bo są to dla Was bardzo ważne informacje.
Dlatego proszę o zrozumienie, że część maili pozostaje bez odpowiedzi. Wyznaczenie granicy jest tutaj konieczne. I nie wynika to z braku szacunku do Was.
Do tej pory próbowałem odpisywać na niemal wszystkie wiadomości, chociażby krótko. Niektóre moje odpowiedzi przemieniały się w długą korespondencję a ja zauważyłem, że nie jestem w stanie sprostać Waszym potrzebom opisywanym tą drogą. Dlatego muszę uczciwie przyznać – tak, jak Wy, jestem człowiekiem i potrzebuję być czasami po prostu Bogusławem, który może pozostać dłuższą chwilę w ciszy.
Wielokrotnie mówiłem, że nie jestem guru. To nigdy nie była, nie jest i nie będzie rola dla mnie. Nie jestem kimś, kto ma mówić innym, jak mają żyć, co wybrać, komu zaufać, którą drogą pójść i jak rozwiązać problem. Dzielę się z Wami jedynie swoim rozpoznaniem, spostrzeżeniami, tym, co sam zobaczyłem, przepuściłem przez siebie i zrozumiałem na mojej własnej drodze.
Na wiele pytań, które pojawiają się w mailach, odpowiedziałem już w materiałach dostępnych na moich kanałach. Czasem ta odpowiedź nie leży na wierzchu, lecz jest ukryta w nagraniu lub w tekście.
W sprawie tematów, które wracają i nie były jeszcze opisywane, będę tworzył kolejne materiały.
Z tych samych powodów wycofuję się także ze spotkań osobistych i z kontaktu telefonicznego. Spotkania z innymi Esencjami dały mi bardzo dużo. Dużo zobaczyłem i zrozumiałem. Widziałem, jak człowiek potrafi przychodzić z prawdą już obecną w sobie a mimo to szukać potwierdzenia na zewnątrz. Widziałem też, jak łatwo zwykła rozmowa może zostać zamieniona w relację zależności. I to jest moment, w którym muszę się zatrzymać, bo nie jest moją rolą nikogo prowadzić.
Chciałbym, żebyście sami potrafili ufać temu, co czujecie, żebyście nie poddawali się lękom, emocjonalnym reakcjom, chaosowi w głowie, jaki powstaje na bazie zapisanych w polu programów. Chodzi o ten cichy głos pod spodem, którego Matrix nie lubi, bo nie może nim łatwo sterować. I właśnie dlatego nie w każdej sytuacji powinienem do Was mówić, żeby nie zagłuszać Waszego własnego głosu. Wasze czucie nie potrzebuje mojego potwierdzenia, żebyście mogli za nim podążać.
Jeżeli ktoś zaczyna patrzeć na mnie jak na kogoś, kto ma sposób na rozwiązanie wszystkich problemów, wtedy jego sprawczość przejmowana jest przez Matrix – nawet jeśli wydaje się Wam, że kontakt ze mną Wam pomaga i czujecie zaufanie i powiązanie na poziomie Esencji. System bardzo łatwo może zmienić to na Waszą niekorzyść, bo zaczyna się od szukania odpowiedzi, które potem przemienia się w oczekiwanie na potwierdzenie z zewnątrz. Może to później spowodować, że – bez tych potwierdzeń – zapomina się, że można przecież ufać swojemu własnemu głosowi z Esencji.
Właśnie dlatego muszę przerwać taką korespondencję. Bo moje słowa przestają pomagać, gdy ktoś nie szuka siły w sobie, tylko próbuje oprzeć własne decyzje na mnie. Piszę to z szacunkiem, ale też i z potrzeby zaznaczenia wyraźnej granicy, bo nie chcę Wam odbierać kontaktu z własną Esencją. Nie chcę być kolejnym zewnętrznym punktem, do którego oddaje się uwagę, moc i odpowiedzialność. Matrix od zawsze robił z człowiekiem właśnie to. Podsuwał autorytet, system, przewodnika, figurę, głos z zewnątrz. A potem człowiek przestawał słyszeć siebie.
Mogę pokazać Wam mechanizmy, nazwać pętlę, wskazać, jak rozpuścić iluzje umysłu. Ale nie mogę wejść za Was w przestrzeń, w której Wasza Esencja ma odzyskać swoją wolność, sprawczość i decyzyjność.
Kiedy nie wszystkie te odpowiedzi przyjdą ode mnie, wtedy najbardziej wyraźnie usłyszycie Was samych.
Bogusław Duda
Pierwotny zapis: YouTube Post.